wtorek, 19 maja 2015

Od Arduina - Dzień dołączenia

Na wschodzie widziałem już pierwsze promienie słoneczne. Noc miała się ku końcowi, a dla mnie była to zła wiadomość. Dzięki ciemnościom i mojej sierści mogłem wtopić się w otoczenie. Zniknąć. W dzień będzie trudniej zgubić ewentualny pościg.
Zacząłem powoli szybować w dół. Wypatrywałem miejsca do bezpiecznego lądowania. Tyle, że tutaj chyba takiego nie było. Wszędzie pełno drzew. Żadnej polanki?! Jak ja mam w takim stanie lądować i nie zabić się przy okazji! - pomyślałem gniewnie i wykrakałem. Nie zauważyłem pewnej zdradliwej gałązki, która uderzyła mi prosto w największą ranę na skrzydle. Przez falę bólu, która napłynęła do mnie sekundę później straciłem równowagę i runąłem na ziemię, obijając się przy okazji o konary drzew.
Przez dłuższą chwilę leżałem próbując złapać oddech. Od trzech dni byłem w drodze, nie licząc króciutkich postoi, żeby się czegoś napić i złapać coś do jedzenia. Oczy mi się zamykały.
W końcu zmusiłem się, żeby wstać. Wszystkie rany, które wcześniej jako tako się zasklepiły otworzyły się i krew zaczęła na nowo z nich wypływać. Zacisnąłem zęby i powlokłem się dalej.
Minęło może parę minut, gdy dotarłem do całkiem pokaźnego jeziorka. O i nagle idealne lądowisko się znalazło! Szkoda, że nareszcie!
Z uczuciem ulgi zanurzyłem się w lodowatej wodzie. Dzięki temu ból mijał. Popatrzyłem na swoje odbicie.
Całe ciało miałem w długich krwawych bliznach. Ze skrzydłami było jeszcze gorzej, były całe poszarpane. Trochę zajmie aż się same wyleczą. - pomyślałem i zwinąłem je. W jednej chwili moje skrzydła przemieniły się w czarną mgłę, a następnie rozpłynęły w powietrzu, ale ja wiedziałem, że one nadal tu są i mogę je przyzwać, kiedy tylko chcę.
Nagle usłyszałem szmer. Nie zdążyłem się odwrócić, gdy usłyszałem czyjś podejrzliwy głos:
- Kim jesteś?
Na brzegu stały dwie wadery. Jedna miała różową sierść, a druga jasnozieloną.
- To tereny mojej watahy. - dopowiedziała ta, co pierwsza zajęła głos
- Tereny watahy, co... - mruknąłem pod nosem, a potem odparłem - Nie wiedziałem. Już się stąd zabieram.



<<Damon?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz